Niezaspokojone pragnienie

Posted: niedziela, 4 marca 2012 by KasiaK in
0

"Mój lud popełnił dwojakie zło: Mnie, źródło wód żywych, opuścili, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą" Jeremiasza 2:13.



Pragniemy. Niezależnie, jak wiele byśmy nie posiadali, wciąż pragniemy więcej. Czy kiedykolwiek nastąpi taki moment w tym życiu, kiedy stwierdzisz: Mam już wszystko, czego mi potrzeba? Można pragnąć bardzo wielu rzeczy, jednak myślę, że w każdym człowieku jest jedno pragnienie, które zostało w niego włożone przez samego Boga - pragnienie Jego samego. Jednak przez grzech oczy i umysły ludzi są tak bardzo zamknięte, że odczuwając pragnienie, zwracają się w stronę absolutnie niewłaściwych środków w celu jego zaspokojenia. To tak, jakbyś chciał jeść i sięgnął po gumę do żucia. Ma ona coś wspólnego z jedzeniem, ale nie zaspokoi twojego głodu. To tak, jakbyś chciał pić i sięgnął po syrop na gardło. Ma on coś wspólnego z piciem, ale nie zaspokoi twojego pragnienia. Tak samo jest z pragnieniem Boga. Pragniesz Go, a sięgasz po środki, które mają coś wspólnego z Bogiem, ale nie zaspokoją twojego pragnienia.

Chociaż takie czynności, jak przychodzenie do kościoła, spotykanie się z wierzącymi ludźmi, czy nawet modlitwa, post lub czytanie Pisma Świętego, to dobre rzeczy i są one związane z Bogiem, jednak same w sobie nie potrafią zaspokoić pragnienia Boga. Jeśli spodziewamy się, że wystarczy przyjść w niedzielę do kościoła, a będziemy bliżej Boga, to niestety możemy się zawieść. Nabożeństwo może być środkiem, który pomoże nam przybliżyć się do Boga, jednak nie działa w sposób automatyczny. Śpiewanie pieśni dla Boga jest dobre, jednak daje chwilowe zadowolenie, ponieważ oparte jest na emocjach, które z natury są niestałe. Pismo Święte jest skarbem, danym nam przez Boga. Dzięki niemu możemy dowiedzieć się, jaki jest nasz Bóg i czytać Słowa, które On sam wypowiedział. Jednak samo w sobie czytanie tekstu Biblii niekoniecznie musi mieć wymiar duchowy, przybliżający nas rzeczywiście do Boga. Tak samo jest z modlitwą. Wypowiadanie słów z używaniem imienia Boga nie zawsze musi mieć realne duchowe znaczenie. Możemy modlić się na przykład w celu wyrzucenia z siebie pewnych myśli i uczuć lub poczucia się moralnie lepiej, a nie po to, aby rzeczywiście spotkać się z Bogiem, który potrafi słyszeć i odpowiadać.

Czynności, które często wykonujemy, pragnąc być bliżej Boga, mogą być porównane do dziurawych cystern. Dają one chwilowe zaspokojenie, chwilową ulgę, ale same w sobie nie są w stanie na stałe zaspokoić naszego pragnienia. Jednak jest źródło wody, która się nigdy nie kończy. Ta woda naprawdę zaspokaja pragnienie:
"A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli" Jana 7:37-39.
Jeśli pragniesz, przyjdź do Jezusa. Jeśli całkowicie zaufasz, że to właśnie On i tylko On może i chce zaspokoić twoje pragnienie, to się stanie, ponieważ Jezus mówi, że rzeki żywej, czyli bieżącej wody popłyną w tych, którzy w Niego wierzą. On chce dać ci Ducha Świętego, który stanie się w tobie wodą, która się nigdy nie kończy!

Przebywanie w kimś jest przebywaniem najbliżej, jak tylko się da. Czy zamieszkanie w człowieku Ducha Bożego nie jest największą rzeczą, jaką mógł uczynić Bóg, aby zaspokoić nasze pragnienie Jego? Ale w jaki sposób potężny, święty Bóg może przebywać w grzesznym, zepsutym człowieku? Stało się to możliwe tylko dzięki temu, że Jezus, Syn Boży, przyszedł na ziemię, aby umrzeć na krzyżu zamiast człowieka. Za nasze przewinienia zasłużyliśmy na słuszną karę. Ale Jezus zgodził się przyjąć naszą karę na siebie, dlatego przeżył na krzyżu tak wielkie cierpienie. Przez swoją śmierć zniszczył przepaść między nami a Bogiem, umożliwiając nam bliskość z Nim. A Bóg chce być tak blisko nas, jak tylko się da. Chce być w nas dając nam Ducha Świętego. Każdy, kto całkowicie położy swoje zaufanie w Jezusie jako w tym, który może zaspokoić nasze pragnienia, odrzucając zaufanie do jakichkolwiek innych rzeczy i czynności jako do źródeł zaspokojenia, i podda Jemu całe swoje życie, może mieć udział w tym cudownym darze.
"Jezus odpowiedział: - Kto tę wodę pije, będzie pragnął znowu. Kto zaś napije się tej wody, którą Ja mu dam, nigdy już nie zazna pragnienia. Ale woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej ku życiu wiecznemu" Jana 4:13-14.
Woda, którą daje Jezus, jest też wodą, dającą życie wieczne! Jezus nie tylko chce zaspokoić twoje ziemskie pragnienie Jego, ponieważ wie, że tak naprawdę tym, czego pragniesz jest bycie z Nim na wieki. Nawet jeśli Duch Święty zamieszka w Tobie, wciąż będziesz chciał być jeszcze bliżej Boga, ponieważ kiedyś nastąpi moment, kiedy spotkamy się z Nim twarzą w twarz. Ci, którzy nie zaufali Jezusowi, zostaną sprawiedliwie osądzeni i otrzymają swoją karę. Jednak ci, którzy oddali swoją karę Jezusowi i przyszli do niego po żywą wodę, będą na zawsze cieszyć się bliskością Boga! Dopiero wtedy ich pragnienie zostanie całkowicie, stuprocentowo zaspokojone. Woda, jaką daje Jezus, trwa całą wieczność - gwarantuje zaspokojenie pragnienia Boga na wieki!

Dyscyplina duchowa, jak dobra by nie była, nie zaspokoi pragnienia Boga. Może ona utorować ścieżkę do źródła bieżącej wody. Jednak sama w sobie nie jest tym źródłem. Jej celem jest wskazanie na Jezusa jako tego, który daje zaspokojenie przez Ducha Świętego. Więc nie tylko módl się, ale w modlitwie naprawdę wołaj do Jezusa i oczekuj Jego odpowiedzi i działania. Nie tylko czytaj Biblię, ale pamiętaj, że to Słowa samego Boga i oczekuj, że On będzie przez nie do Ciebie mówił. Nie tylko przychodź na spotkania chrześcijańskie oczekując, że w cudowny sposób wyjdziesz z nich inny, ale bądź nastawiony na doświadczenie samego Boga przez oddanych Mu ludzi.

Jeśli pragniesz Boga, jedynym, co może zaspokoić twoje pragnienie, jest Bóg. Szukaj samego Boga, On jest Osobą. Jego się nie studiuje, Jego się poznaje. On nie oczekuje deklamacji, On oczekuje rozmowy. On nie zawiera się jedynie w twoich emocjach, On naprawdę chce działać. On chce nie tylko jednorazowo napoić twoją duszę, ale zamieszkać w tobie i stać się w tobie źródłem wody, która się nigdy nie kończy!

"Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije."

Dawca Marzeń

Posted: czwartek, 1 marca 2012 by Pavo in
1

Wśród chrześcijan często spotykam się z dwoma podejściami: marzycielstwem i racjonalizmem. Oba stronnictwa wypowiedziałyby się na temat marzeń w różny (czasami skrajnie) sposób. Marzyciele twierdzą, że to Bóg jest dawcą marzeń, a marzenia są piękną rzeczą. Według nich tylko człowiek bez duszy nie marzy. Nie marzy, bo nie potrafi. Racjonalista natomiast dostrzega w marzeniu zagrożenie, ponieważ jest ono oderwaniem od rzeczywistości. Niebezpieczeństwo marzeń zawiera się, według nich, w tym, że rodzą one złudne nadzieje, a te mogą doprowadzić do załamania i zniechęcenia w razie ich niespełnienia. Obydwa stronnictwa mają naprawdę szczere intencje i wierzą w to, co ich zdaniem jest bliższe Bogu.

Pojawia się zatem pytanie, co jest bliższe Bogu? Marzycielstwo czy racjonalizm?

Nie chcę podawać autorytatywnej odpowiedzi z prostej przyczyny, że jej nie znam. Chciałbym jednak podzielić się z wami moją refleksją na ten temat i byłbym wdzięczny, gdybyście wyrazili swoje zdanie w tym temacie.

Podstawowym pytaniem powinno być: O czym marzysz? Jeżeli jesteś chrześcijaninem to pytanie powinno dać ci do myślenia.



"Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe".

Czy marzenia mogą być niebezpieczne? Tak, mogą! Jeżeli wciąż jeszcze nie oddałeś tej sfery swojego życia Bogu. Jeżeli twoja relacja z Nim nie jest na tyle intymna, by dzielić z Nim tę najbardziej osobistą część ciebie. Wiele par dzieli się spostrzeżeniem, że wspólne marzenie o czymś i dążenie do jego realizacji bardzo ich do siebie zbliżyło. Mogłoby być jednak całkowicie inaczej, gdyby nie mieli oni zamiaru dzielić ze sobą marzeń, a dążyliby do realizacji swoich własnych celów.
W tym kontekście racjonalni chrześcijanie mają rację, marzycielstwo może być niebezpieczne dla naszej wiary, jeżeli nasze marzenia są rozbieżne z Bożymi marzeniami.

Czy znaczy to, że Bóg będzie działać przeciw naszym marzeniom?

Nie, bo przecież nie oto chodzi. Bóg nie jest tym, który widząc, że marzymy o ślubie, zrobi wszystko, by nam się to nie udało. Jeżeli to nie jest Jego wola, możemy spodziewać się prób powstrzymania nas przed zrobieniem czegoś głupiego poprzez upomnienia, ostrzeżenia czy karcenie. Ale Bóg rzadko podejmuje ostateczną decyzję za nas, wbrew naszej woli. Jednak jeżeli szczerze prosimy o Jego prowadzenie, może się do tego posunąć. Nie robi tego jednak, kiedy nie chcemy słuchać.

Ma to jednak sens jedynie przy założeniu, że ufamy, że On wie lepiej...

Co zatem znaczy współdzielenie marzeń z Bogiem?

To pozornie proste pytanie, ale gdyby zastanowić się nad nim dłużej, przysparza dużo problemów. Pierwszą podstawową sprawą jest oddanie swojego życia w pełni Bogu, zgoda na to, by Duch Święty kształtował cię w każdej sferze twojego życia. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś, zrób to dziś.
Jest to zaufanie Bogu, że On się o ciebie zatroszczy. Jest to świadomość, że On cię nie skrzywdzi! Następnie jest to stała relacja z Nim poprzez modlitwę i czytanie Pisma Świętego. Dawid wyraża to w następujący sposób w Psalmie 37:


"Rozkoszuj się Panem, A da ci, czego życzy sobie serce twoje! Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni".

Rozkoszuj się Panem, dziel się z nim każdą strefą swojego życia, a On będzie ją kształtował. Twoje serce będzie współgrać z Jego sercem. Twoje marzenia będą pochodzić od najlepszego ich Dawcy. Zaufaj Mu i pozwól się prowadzić, a On da ci dokładnie to, co będzie spełnieniem twoich marzeń... Mimo tego, że może nie to sobie wyobrażałeś, dostaniesz coś lepszego!
Dzieci alkoholików w niezrozumiały sposób, podświadomie marzą o partnerze alkoholiku. Czy zatem, jeśli będą rozkoszować się Bogiem i ufać Mu, powinni oczekiwać spełnienia tego podświadomego marzenia? Oczywiście, że nie! Czy znaczy to, że Boży plan dla takich osób jest dla nich czymś gorszym niż ich własny? Oczywiście, że nie! Jako ludzie nie jesteśmy idealni i popełniamy błędy, ale "wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują". Dlatego warto jest powierzyć Mu wszystko!

Czy marzenia są od Boga?


Bóg stworzył nas jako istoty, które marzą. Niestety zostaliśmy zainfekowani przez grzech, który wypaczył nasze marzenia. Nie możemy dziś powiedzieć, że to Bóg jest dawcą wszystkich naszych marzeń. Nie mniej jednak wierzę, że Bóg chce być ich dawcą w naszym życiu, są one ważną częścią nas, a On chce mieć z nami pełnowymiarową relację. Bóg daje nam największe i najpiękniejsze marzenia naszego życia, marzenia, których spełnienie nadaje mu sens, jednak musimy Mu na to pozwolić. Wielu ludzi opisanych w Biblii jako wielcy wizjonerzy i mężowie wiary, zaczynali od marzeń dzielonych razem z Bogiem. To te marzenia napędzały ich do działania... Marzenia nadawały ich życiu pasji! Moim marzeniem jest praca z dziećmi i młodzieżą. Moim marzeniem jest założenie rodziny. Moim marzeniem jest widzieć wzrost duchowy moich przyjaciół. Oddałem swoje marzenia Bogu, a On zmienił je radykalnie. Dziś, dążąc do ich spełnienia, czuję się naprawdę szczęśliwy, bo wiem, że mogę liczyć na Jego pomoc i wsparcie... bo w końcu wiara nigdy nie zawodzi!


- Pavo

LOVE STORY - Spotkania pod sykomorą

Posted: poniedziałek, 6 lutego 2012 by KasiaK in
0


W LUTYM I MARCU 2012 ZAPRASZAMY NA CYKL SPOTKAŃ POD TYTUŁEM:


11.02 (SOBOTA) > O miłości pod sykomorą. Niebanalne historie romantyczne + film "Fireproof"
19.02 > Czy w chrześcijaństwie nie ma seksu?
26.02 > Czy kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa?
04.03 > Małżeństwo - przeżytek czy awangarda?
18.03 > "...I że cię nie opuszczę aż do..." czyli jak zaplanować małżeństwo skazane na rozwód?


NIEDZIELE
17:00
Cafe pod sykomorą
ul. Boenigka 12A (Jaroty), Olsztyn



Spotkania pod sykomorą, jest to czas wspólnych spotkań dla młodych ludzi podczas których mają miejsce:
* ciekawy wykład, poprzedzony dyskusją, w której każdy może przedstawić swój pogląd
* luźny czas rozmów, picia kawy/herbaty i po prostu bycia ze sobą
* czas śpiewania i modlitwy dla chętnych

Co jakiś czas (miesiąc lub więcej) zmieniamy omawianą tematykę, a każdy cykl tematyczny zawiera jakieś szczególne wydarzenie. Spotykamy się zazwyczaj w niedziele o godz. 17:00.
A wszystko w kawiarnianej atmosferze.
Przyjdź, aby poznać nowych ludzi i znaleźć odpowiedzi na swoje pytania!

Masz wiadomość!

Posted: środa, 11 stycznia 2012 by KasiaK in Etykiety:
4

Wielu z nas czasem myśli, że gdyby Bóg istniał, na pewno odpowiadałby na nasze modlitwy i mówiłby coś do ludzi. Tymczasem on wydaje się milczeć. Przecież tyle głodujących dzieci i samotnych matek wznosi do niego swój głos, tylu chorych woła do niego codziennie o pomoc, a krew tak wielu żołnierzy krzyczy o pokój na świecie. Gdzie jest Boża odpowiedź? Chcemy ci powiedzieć, że otrzymałeś już wiadomość z góry! Wystarczy, że otworzysz skrzynkę i przeczytasz, co mówi do ciebie Bóg! On nie jest Bogiem, który milczy. Chciałbyś dowiedzieć się, jaka jest treść Jego wiadomości do ciebie? Przyjdź na Spotkania pod sykomorą!

W STYCZNIU I LUTYM 2012 ZAPRASZAMY NA CYKL SPOTKAŃ POD TYTUŁEM:
MASZ WIADOMOŚĆ




08.01 > Czy można naprawdę poznać niepojętego Boga? Wiadomość z góry.
15.01 > Czy kondycja ludzkości jest lepsza niż kiedykolwiek? Wiadomość o nas.
22.01 > Czy można odbudować spalone mosty? Dobra wiadomość.
05.02 > Czy możesz coś zrobić, żeby się naprawić? Odbierz wiadomość.


NIEDZIELE
17:00
Cafe pod sykomorą
ul. Boenigka 12A (Jaroty), Olsztyn



Spotkania pod sykomorą, jest to czas wspólnych spotkań dla młodych ludzi podczas których mają miejsce:
* ciekawy wykład, poprzedzony dyskusją, w której każdy może przedstawić swój pogląd
* luźny czas rozmów, picia kawy/herbaty i po prostu bycia ze sobą
* SpiritZone - czas uwielbienia i modlitwy dla chętnych

Co jakiś czas (miesiąc lub więcej) zmieniamy omawianą tematykę, a każdy cykl tematyczny wieńczy jakieś szczególne wydarzenie. Spotykamy się zazwyczaj w niedziele o godz. 17:00.
A wszystko w kawiarnianej atmosferze.
Przyjdź, aby poznać nowych ludzi i znaleźć odpowiedzi na swoje pytania!

NiePodlegli

Posted: poniedziałek, 21 listopada 2011 by KasiaK in
0

Głowa każdego z nas jest przepełniona milionem myśli, biegną one z prędkością światła, gonią, przypominają o tym, co jeszcze mamy zrobić, często nie dajemy rady, nie mamy czasu na wypełnienie wszystkiego, co sobie postanowiliśmy, musimy chodzić do szkoły, pracy, uczyć się, zajmować domem, dziećmi, młodszym rodzeństwem, a chcielibyśmy jeszcze znaleźć chwilę dla siebie, spotkać się z przyjaciółmi, pooglądać telewizję, poczytać lub po prostu odpocząć, siedząc na wygodnej kanapie, leżąc na miękkim łóżku.


Gdzieś w tej codziennej rutynie, zabieganiu i natłoku myśli gubimy prawdziwy sens, cel… Czasami potrzebujemy wyciszenia, przypomnienia, że…

Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia... 2 Tym. 2,4

Dla niektórych takim przypomnieniem, a dla mnie uświadomieniem była konferencja młodzieżowa w Białymstoku (http://www.niepodlegli.org). Niby podążyłam za Jezusem, a jednak znam Go jeszcze tak słabo, tak krótko, nie wiem, czego On ode mnie oczekuje, co mam robić, żeby to Jemu, nie ludziom, nie światu się podobać.

Usłyszałam wiele pytań i znalazłam wiele odpowiedzi, dostrzegłam, że pomimo zawierzenia Mu, zdarza nam się wplątać w sytuacje, które zupełnie, ale to zupełnie Mu się nie podobają, że pakujemy do głowy coś, co nas psuje, co nie jest Prawdą, że rzucamy oskarżenia, osądzamy innych, a potem robimy wszystko, żeby tylko nie przyznać się do błędu, byle tylko nie powiedzieć – „przepraszam, wybacz”. Szukamy rozwiązań gdzieś w swoim niedoskonałym umyśle, zamiast wybrać Jego ramiona, uciekamy się do tanich sztuczek, brniemy coraz głębiej…

A przecież jest tylko jedno wyjście, tylko jedna droga – Jezus! To On otwiera oczy ślepym, uzdrawia chorych, pociesza tych, którzy się smucą. W czasie uwielbień, podczas wykładów, seminariów, kazania dotarło to do mnie z całą mocą, w końcu zaakceptowałam, że nie mogę stosować żadnych półśrodków, że to wybór między uznaniem innych a Jego uznaniem, między oszustwem, hipokryzją, obłudą a Prawdą i szczerością, między śmiercią a Życiem.

Gosia


Jeśli chcesz się z nami skontaktować, pisz na:

pokolenieJC@gmail.com


Przemyślenia na temat wyborów

Posted: niedziela, 20 listopada 2011 by Pavo in
0

Wszyscy codziennie musimy dokonać wielu wyborów. Każdy nasz wybór niesie za sobą skutki - negatywne bądź pozytywne. Mężczyzna decyduje się kochać kobietę do końca swojego życia pomimo jej wad, człowiek zraniony decyduje się przebaczyć tym, którzy go zranili, studenci decydują o wyborze uczelni...

Moje życie przepełnione jest skutkami złych wyborów i decyzji, w większości były to moje wybory, ale wiele z nich było ode mnie niezależnych. Wielki wpływ na każdą decyzję w moim życiu miały decyzje podjęte wcześniej przez bliskich mi ludzi. Na przykład kiedy podjąłem decyzje wybaczenia mojemu ojcu wszystkie krzywdy, których od niego doświadczyłem, on wybrał alkohol. Moja ciotka, która jako jedyna w mojej rodzinie stworzyła normalny i ciepły dom, będąc dla mnie nadzieją, że ja również będę mógł się z tego wyrwać, na końcu jednak również wybrała alkohol. Ja też przez wiele lat wybierałem alkohol jako ucieczkę przed wszystkim, czego się bałem.

Przyszedł czas kiedy musiałem wybrać jaki tor i kształt chcę nadać swojemu życiu, czy chcę dalej uciekać, czy zmierzyć się z "gigantami" mojego życia. Musiałem wybrać, czy chcę pozostać w klatce, w jakiej zamknęli się moi bliscy, czy z niej wyjść. Mogę mnożyć przykłady krzywd jakich doświadczyłem w życiu i wybrać obwinianie za nie Boga lub przyjąć od Niego miłość i wsparcie. Dziś również życie nie szczędzi mi trudnych wyborów. Jednak wybieram mądrze, wybieram nienawiść do wszystkiego, co było powodem krzywd, których doznałem i jakie wyrządziłem w swoim życiu... Upijanie się, złość, zazdrość, obojętność na krzywdę, przemoc... Wszystkiego tego, co Biblia nazywa "grzechem". Wybieram przebaczenie dla wszystkich ludzi, którzy mnie kiedykolwiek skrzywdzili. Prawdopodobnie to właśnie brak przebaczenia dla ich własnych krzywdzicieli spowodował w tych osobach to, że powtarzają oni te sami błędy. Wybieram również zaufanie Bogu, bo po prostu wiem, że On mnie nie zawiedzie, kiedy zawiodą wszyscy inni, a nawet wtedy, kiedy zawiodę ja sam.

Przyjacielu/Przyjaciółko TY też wybierz w swoim życiu mądrze.



Jeśli chcesz się z nami skontaktować, pisz na:
pokolenieJC@gmail.com

Spotkania pod sykomorą

Posted: wtorek, 8 listopada 2011 by KasiaK in
0

Jest to czas wspólnych spotkań podczas których mają miejsce:
* ciekawy wykład, poprzedzony dyskusją, w której każdy może przedstawić swój pogląd

* luźny czas rozmów, gier, zabaw i po prostu bycia ze sobą

* dla chętnych – czas uwielbienia i modlitwy

A wszystko w kawiarnianej atmosferze. Przyjdź, aby poznać nowych ludzi i znaleźć odpowiedzi na swoje pytania!



W LISTOPADZIE I GRUDNIU ZAPRASZAMY NA CYKL SPOTKAŃ POD TYTUŁEM:
DOCHODZENIE W SPRAWIE JEZUSA
06.11 > Jezus - prawdziwy rewolucjonista czy konformista?
20.11 > Jezus - jeden z wielu czy jedyny pośród wielu?
27.11 > Zycie Jezusa - fakty i mity
04.12 > Co dzisiaj robi Jezus? Prawdziwe historie /dobre jedzenie/
11.12 > Bóg, który był człowiekiem
17.12 > JAZZ POD SYKOMORĄ - jazzowy koncert przedświąteczny (uczniowie PSM w Olsztynie) /dobre jedzenie/ Jaki jest sens Świąt we współczesnym świecie?

NIEDZIELE
17:00
Kafejka - ul. Boenigka 12A (Jaroty), Olsztyn