Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże rozwiązania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże rozwiązania. Pokaż wszystkie posty

I am second: Vitor Belfort

Posted: wtorek, 23 kwietnia 2013 by Gosia in Etykiety: , , ,
0


Vitor Belfort - życiowe marzenie niejednego człowieka. To brazylijski bohater MMA mający przepiękną żonę celebrytkę. Jego obecności pożądają fani z całego świata, miliony ludzi chce za nim podążać i go naśladować. Życie musi być dla niego bardzo proste, prawda?

Jednak droga do takiego życia i spełnienia marzeń Vitora była naznaczona wielkimi wyzwaniami i licznymi decyzjami, które wniosły do jego życia ból. Pierwszym wyzwaniem okazał się morderczy trening, który miał doprowadzić do realizacji snu o staniu się najlepszym zawodnikiem, o jakim słyszał świat. Potem pojawiła się świadomość konieczności utrzymania pozycji, którą się już osiągnęło, ciągłe napięcie, stawianie czoła strachowi związanemu z walką. Następnie przyszły żałoba i ból wynikłe z osobistej tragedii.

To droga do Boga, której każdy centymetr naznaczał ból, podczas której każdy krok oznaczał zmaganie. Jednak Vitor nie nosi obecnie w sobie tego bólu - zastąpiły go radość i pokój w relacji z Jezusem, który doskonale wie, co oznacza ból - zarówno fizyczny, jak i psychiczny.




Psalmista Dawid pisze:
Dopókiż, Panie, będziesz mnie stale zapominał? Dopókiż zakrywać będziesz oblicze swoje przede mną? Dopókiż mieć będę zmartwienie w duszy, A strapienie w sercu - codziennie? Dopókiż nieprzyjaciel mój będzie wynosił się nade mnie? Wejrzyj! Wysłuchaj mnie, Panie, Boże mój! Rozjaśnij oczy moje, abym nie zasnął snem śmierci! By nie rzekł nieprzyjaciel mój: Przemogłem go! By nie radowali się wrogowie moi, gdybym się zachwiał. Ja bowiem ufam łasce twojej! Niech się raduje serce moje zbawieniem twoim! Będę śpiewał Panu, bo okazał mi dobroć.
Psalm 13, 2-6 

Pełen strachu i bólu Dawid nie widzi ratunku i wyjścia ze swojej sytuacji, dopóki nie przypomina sobie o Bogu. Widzi, że tylko On może mu pomóc. Stwierdza, że Bogu trzeba zaufać. Wynikiem tego jest radość i śpiew wdzięczności.

Zakopany w swych problemach, pełen bólu i smutku Vitor podniósł się po tym, jak pozwolił, by Jezus wkroczył w jego życie, po tym, jak poznał, że cały grzech w jego życiu może zostać zniwelowany jedynie przez Niego - Jezusa Chrystusa - umierającego na krzyżu, mającego przed oczami każdego pojedynczego człowieka, w miejsce którego tam się znalazł.

Jezus Chrystus. Syn Boży. Zbawiciel

Posted: środa, 27 marca 2013 by Gosia in Etykiety: , , ,
0


Jak to się stało, że kilka kwietniowych dni ogłoszono dniami wolnymi od szkoły i pracy? Dlaczego JEDNĄ noc w roku nazwano Wielką? Czy miały z tym coś wspólnego kurczaki, zające, cukrowe baranki i kolorowe jajka? 

Zacznijmy od początku...
Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.
Rdz. 1, 1 

...a potem pojawił się człowiek. Dostał pewien nakaz. Bóg powiedział, że Adamowi i Ewie wolno jeść z każdego drzewa, które rośnie w raju. Za wyjątkiem jednego. Owoce poznania drzewa dobra i zła miały pozostać nietknięte ludzkimi zębami. Stało się inaczej. Skuszona przez węża-szatana Ewa ugryzła ów owoc. Potem to samo zrobił Adam.
To oznaczało GRZECH. Nieposłuszeństwo człowieka wobec Boga. Zaczęło się. Wielka burza zepsucia została rozpętana. Kain zabija Abla. GRZECH. Szerzy się gniew i złość. GRZECH. Ludzie łamią przykazania. GRZECH. Próbują wybudować wieżę która sięgnie nieba. GRZECH. GRZECH. GRZECH...

Bóg mówi:
Będę też żądał krwi waszej, to jest dusz waszych. Będę jej żądał od każdego zwierzęcia. A od człowieka będę żądał duszy człowieka, za życie brata jego. Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana.
Rdz. 9, 5-6 

Odtąd wszelkie nieposłuszeństwo, wszelki grzech mają być wykupione. Pojawia się OFIARA. OFIARA dziękczynna. OFIARA pojednania. OFIARA przebłagalna. Człowiek wciąż grzeszy, więc wciąż musi te ofiary składać. Grzech. Ofiara. Grzech. Ofiara. Grzech. Ofiara... I tak cały czas. Zaraz, zaraz!! Ale skąd pewność, że tuż przed śmiercią nie popełnię grzechu i że nie zdążę takiej ofiary złożyć? Zgrzyt.

I tu na scenę wkracza JEZUS. OFIARA DOSKONAŁA.
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Jan 3, 16

Rodzi się ponad 2000 lat temu w Betlejem, nikomu bliżej nieznany, leży w żłobie. Przez całe swoje życie (a żyje 33 lata) nie grzeszy. 33 lata bez ani jednego, choćby najdrobniejszego grzechu. Wyobrażasz to sobie? Nigdy nie skłamał. Nigdy nie mówił o nikim źle. Nigdy nawet źle o nikim nie pomyślał. Więcej! NIGDY nie sprzeciwił się Bogu. NIGDY. Był Mu zawsze posłuszny. Dlatego mógł stać się DOSKONAŁĄ OFIARĄ.

Umierając na krzyżu, oddał życie za każdy, kiedykolwiek popełniony grzech każdego pojedynczego człowieka. Za każdy mój grzech. Za każdy Twój grzech. KAŻDY. 

Przebito Mu serce, został złożony w grobie. Nie ma wątpliwości, że wtedy, na tym krzyżu, UMARŁ. Teraz najważniejsze. Coś dla człowieka niepojętego i niemożliwego. ZMARTWYCHWSTANIE. Jednak dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Jezus po trzech dniach powstaje z martwych. Z samego rana do grobu przychodzi jedna z kobiet, by ostatni raz spojrzeć na mające się niedługo rozłożyć zwłoki. I... zastaje grób pustym. Jezusa tam po prostu nie ma. On stoi obok niej. ŻYWY. ZWYCIĘZCA śmierci, grzechu i szatana.

Jeszcze raz: Jesteś chodzącym grzechem. Sam nie możesz się z tego wygrzebać. Jezus wygrzebał Cię z tego, oddając za Ciebie swoje nieskalane grzechem życie. Zmartwychwstał. Jest z Ojcem w niebie. Jeśli szczerze żałujesz za swoje grzechy i z wiarą w wartość Jego ofiary będziesz się modlił o wybaczenie, to wierzę, że On to usłyszy i Ci odpowie.

O tym jest tych kilka dni. Dlatego ta noc jest WIELKA.
Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Rzym. 6, 23





Wolny, spełniony i posłany

Posted: czwartek, 21 marca 2013 by KasiaK in Etykiety:
0

Jeśli jesteś singlem, szatan ma cię na oku.

Oczywiście, ma na oku nas wszystkich, ale w samotności kryją się pewne unikalne niebezpieczeństwa – szczególnie w tej niechcianej. Diabeł uwielbia zwodzić i zniechęcać singli w kościele, wykolejając ich oddanie i służbę. Ale Bóg pragnie w radykalny sposób użyć ciebie, twojej wiary, twojego czasu i twojej wolności już teraz, podczas gdy jesteś sam.

Po przeczytaniu 7 rozdziału 1 listu do Koryntian możesz wywnioskować, że istnieją dwie kategorie ludzi: ci, którzy będą żyć, służyć i umierać jako samotni oraz ci, którzy muszą się pobrać. Apostoł Paweł zachwala samotność, wymieniając duchowe korzyści bycia wolnym. Samotność może dać (względną) wolność od relacyjnych trosk (7:32), świeckich kłopotów (7:33) i szeroko otworzyć w naszym życiu drzwi dla uwielbienia, oddania i służby (7:35). Kierując się wnioskami Pawła, lepiej jest odpuścić sobie ceremonię i cieszyć się niepodzielnym oddaniem Panu.

Większość powie: „Tak trzymać, Pawle... ale ja biorę ślub”. Może przygniata ciebie pokusa i chcesz w podobający się Bogu sposób zaspokoić swoje pragnienia (7:2). Może jesteś absolutnie pewien, że potrzebujesz pomocnika, by wypełnić Boże powołanie dla twojego życia (albo inni są tego pewni). Może pragniesz mieć dzieci. Może po prostu masz głębokie, niezaprzeczalne pragnienie, by mieć kochającego, oddanego towarzysza życia. W każdym przypadku, dobrze zrobisz, jeśli się pobierzesz.

Chociaż może się na początku wydawać, że istnieją tylko dwie kategorie ludzi, wkrótce odkrywamy, że istnieją trzy: samotny, będący w małżeństwie i jeszcze nie będący w małżeństwie. W końcu, jak każda samotna osoba wie, pragnienie małżeństwa nie jest tym samym, co bycie w małżeństwie. Moim celem w rozważaniu słów Pawła jest odnowić w sercach osób jeszcze nie będących w małżeństwie nadzieję i ambicję oraz nastawić ich na misję w ich samotności.

Wyposażony i wolny, by iść dokądkolwiek zechcesz

Prawdopodobnie największą pokusą w samotności jest spodziewanie się, że małżeństwo zaspokoi nasze potrzeby, wzmocni słabości, poukłada życie i uwolni obdarowanie. Wbrew temu, Paweł przedstawia małżeństwo jako swego rodzaju problematyczny Plan B chrześcijańskiego życia i służby. Pobierz się, jeśli musisz, ale uważaj - podążanie za Jezusem wcale nie staje się prostsze, kiedy dołączasz w nim do innego grzesznika w upadłym świecie.

Chociaż małżeństwo może przynieść ci radość, pomoc i ulgę w pewnych sferach, natychmiastowo pomnoży twoje rozproszenie, ponieważ staniesz się głęboko odpowiedzialny za drugą osobę, jej potrzeby, marzenia i wzrost. Jest to wielkie i dobre powołanie, ale stanowczo utrzyma cię ono z dala od innego rodzaju dobrych rzeczy.

W związku z tym dla tych, którzy jeszcze nie są w małżeństwie, (tymczasowa) samotność jest darem. Naprawdę jest. Jeśli Bóg prowadzi cię do małżeństwa, możesz już nigdy więcej nie doświadczyć czasu, jaki masz teraz. Okres samotności nie jest okresem niższej rangi niż małżeństwo. Ma potencjał, by być unikalnym czasem niepodzielnego oddania Chrystusowi i niczym niezakłóconej służby innym ludziom.

Mając Ducha i wolny terminarz, posiadasz dane przez Boga środki, by sprawić trwałą różnicę dla jego królestwa. Mając wszelkie duchowe błogosławieństwo niebios (Efezjan 1:3), jesteś w pełni wyposażony, by iść dokądkolwiek zechcesz.

Z Bożą pomocą i prowadzeniem masz wolność, by zainwestować siebie, twój czas, zasoby i elastyczność w relacje, służby i sprawy, które mogą przynieść niewyobrażalne owoce.

Oto osiem sugestii, jak w pełni wykorzystać twoje życie, dopóki nie jesteś w małżeństwie.

1. Unikaj zastępowania małżeńskich przeszkód innymi przeszkodami.

Paweł mógł mieć rację odnośnie naszej wolności od małżeńskich spraw, ale w świecie iPhonów, iPadów i iPodów samotna osoba nie ma problemu ze znalezieniem sobie innych pochłaniaczy czasu. Jeśli jesteś do mnie podobny, pragniesz rozrywki i masz skłonność się o to potykać - nieważne, czy jest to klub sportowy, wyjście na miasto, ćwiczenie, wymyślne jedzenie, nieustanne blogowanie, przeglądanie mediów czy granie w najnowszą grę. Możemy nazywać to odpoczywaniem, ale zbyt często to wygląda, pachnie i brzmi raczej jak marnowanie naszej samotności.

„Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą” (1 Koryntian 10:31). Wszystko powyżej wspomniane może być czynione na chwałę Bożą, ale równocześnie może być niebezpieczną przeszkodą. Jeśli nie zgadzasz się z drugim stwierdzeniem, prawdopodobnie potrzebujesz odpocząć od smartfona, pilota czy bieżni.

Uważaj na sposoby, w jakie szatan może podkładać miny pod twoją misję za pomocą krótkotrwałych przyjemności. Może nie potrzebujesz z nich zupełnie rezygnować, ale mógłbyś je ograniczyć i dzięki temu stworzyć możliwość zaproszenia innych do twojego życia. Bądź kreatywny i wykorzystaj w dobry sposób drużynę koszykówki, gotowanie czy grę komputerową, zamiast dezerterować z ich powodu z Bożej misji.

2. Powiedz „Tak” spontaniczności.

Faktem jest, że małżeństwo zabija spontaniczność – może nie zupełnie, ale w większości. Jeśli jeszcze nie zdałeś sobie z tego sprawy, wątpię, czy którykolwiek z twoich (początkowo spontanicznych) przyjaciół się pobrał.

Jednym z twoich największych duchowych darów jako samotnej osoby jest twoje „Tak”. Tak dla swobodnych rozmów telefonicznych. Tak dla pójścia na kawę. Tak dla pomocy w podjęciu działania. Tak dla wkroczenia, gdy ktoś jest chory. Tak dla nocnego maratonu filmów czy specjalnych wydarzeń na mieście. Masz niewyobrażalną wolność, by odpowiadać „Tak”, podczas gdy zamężni i żonaci nawet nie mogą zadać pytania. Kiedy twój współmałżonek nie istnieje, nie możesz go zranić poprzez bezinteresowne, impulsywne decyzje. Bądź chętny mówić „Tak!” i błogosławić innych, nawet jeśli nie zawsze odpowiada to twojemu samopoczuciu.

3. Ćwicz bezinteresowność, podczas gdy jesteś sam.

„Nie czyńcie nic z kłótliwości, ani przez wzgląd na próżną chwałę, lecz w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie. Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze”. Fragment z Filipian 2:3-4 stanie się jeszcze trudniejszy do zastosowania w małżeństwie, więc ćwicz już teraz.

Pomyśl o parach lub rodzinach, którym możesz zaoferować swoje życie. Na razie nikt nie oczekuje od ciebie troski i zaopatrywania innych – nikt, poza Bogiem. Więc bądź świadom potrzeb innych, szczególnie w kościele, i rozważ okazanie wsparcia. Mogą to być pieniądze, jedzenie lub po prostu czas i wysiłek. A może szczególnie czas i wysiłek. Bez względu na wysokość twojej wypłaty, otrzymałeś wiele. Wykorzystuj rozsądnie i swobodnie to, co masz dla potrzeb innych.

Jeśli chodzi o finanse, na razie dbasz tylko o jedną osobę. Oczywiście, oszczędzaj z myślą o dniach, kiedy będziesz potrzebować więcej pieniędzy, ale podczas gdy czekasz, szukaj sposobów, by troszczyć się o innych. Skoro nie kupujesz produktów dla pięciu osób, obiadu dla dwóch i nie wydajesz pieniędzy na pieluchy, chciej błogosławić innych i rozwijać postawy i nawyki ofiarności. To ogromnie posłuży twojemu przyszłemu współmałżonkowi i sprawi, że piękno Jezusa zajaśnieje dla tych, którzy są dookoła ciebie.

4. Rób radykalne, czasochłonne rzeczy dla Boga.

Tak, jak jesteś wolny, by mówić „Tak” spontanicznym rzeczom, jesteś również wolny, by mówić „Tak” rzeczom, które wymagają od ciebie więcej, niż będąca w małżeństwie osoba jest w stanie dać. Zechciej mieć większe, bardziej kosztowne marzenia. Rozpocznij codzienne spotkania modlitewne czy regularną ewangelizację. Oddaj się relacjom, w których będziesz prowadzić innych wierzących. Zorganizuj nowy skoncentrowany na Chrystusie projekt w swojej społeczności. Będziesz zaskoczony, jak wiele ty i twoi wolni przyjaciele jesteście zdolni zrobić dzięki Bożemu Duchowi i postanowieniu dobrego wykorzystania samotności - zwłaszcza, gdy marzycie i pracujecie razem.

Bądź radykalny, ale nie lekkomyślny. Wykończenie siebie nie jest ideą, o jaką tu chodzi, więc podejmuj decyzje z modlitwą oraz wspólnie z ludźmi, którzy kochają cię i mogą powiedzieć ci „Nie”. Jakkolwiek, moim zdaniem większość jeszcze nie będących w małżeństwie wierzących mogłaby pozwolić sobie na dawanie z siebie znacznie więcej.

5. Spędzaj czas z ludźmi będącymi w małżeństwie.

Im dłużej jesteś jeszcze niezamężna/nieżonaty, tym więcej czasu masz na uczenie się na temat małżeństwa z porażek i sukcesów innych ludzi. Chociaż nie możesz uniknąć swoich własnych małżeńskich pomyłek i grzechów, z pewnością możesz podnieść ilość sukcesów, małych i wielkich, poprzez bycie dobrym uczniem przed czasem.

Szukaj okazji, by być częścią życia i rodziny osoby, będącej w małżeństwie. Jeśli nie jesteś w stanie zobaczyć żadnej skazy czy nieporządku w rodzinie, prawdopodobnie nie jesteś wystarczająco blisko. Nie naciskaj na ludzi, ale i nie bój się rozpocząć konwersacji. Może to być po prostu wspólne jedzenie obiadów w niedziele. Spraw, by było im łatwiej się zgodzić przez zaoferowanie chętnej i gorliwej służby. Zaproponuj opiekę nad dzieckiem podczas randki, pomoc w ogródku czy przyniesienie posiłku, gdy jedno z dzieci jest chore.

Następnie bądź uczniem. Zadawaj pytania. Notuj, co warto naśladować. W swoich obserwacjach bądź pokorny i łaskawy (jeśli trafisz na ideał swojego przyszłego małżeństwa, nie będzie to takie istotne). Skoro nasze umysły i serca są kształtowane przez biblijny pogląd na małżeństwo, potrzebujemy przykładów małżeństw niedoskonałych, ale wiernych. Obserwowanie takiego rodzaju relacji sprawia, że zasady i lekcje stają się realne do naśladowania.

6. Spędzaj czas z ludźmi nie będącymi w małżeństwie.

Podczas gdy zamężni/żonaci ludzie dostarczają istotnych przykładów i pomagają spojrzeć na małżeństwo z właściwej perspektywy, potrzebujesz ludzi w twoim życiu, którzy doświadczają tych samych uczuć, pragnień i pokus, co ty. Powinieneś zainwestować w relacje z ludźmi, którzy zadają takie same pytania, jak ty i również pragną jak najlepiej wykorzystać szczególny czas samotności ze względu na Jezusa.

Pomyśl o tym, że chociaż Paweł nigdy nie był żonaty, większość swojej służby wykonywał z kimś. Znajdź zaufanych, obdarowanych i nastawionych misyjnie przyjaciół, by być przed sobą nawzajem odpowiedzialnymi za właściwe wykorzystanie waszego życia dla królestwa. Naśladowanie Chrystusa nigdy nie miało się odbywać w samotności, nawet jeśli jesteś singlem.

7. Znajdź narzeczoną/narzeczonego na linii frontu.

Zamiast uważać za swoją misję poślubienie kogoś, niech twoją misją stanie się Boża globalna sprawa i rozprzestrzenianie się ewangelii tam, gdzie jesteś – i szukaj kogoś, kto dąży do tego samego. Jeśli masz nadzieję na poślubienie kogoś, kto z pasją kocha Jezusa i o nim opowiada, prawdopodobnie najlepiej będzie, jeśli zaangażujesz się w społeczność ludzi oddanych misji.

Dołącz do małej grupy, nie tylko grupy samotnych chrześcijan, ale takiej, która aktywnie działa misyjnie. Dołącz do służby, która dociera do zgubionych w lokalnej społeczności. Skoncentruj się na żniwie, a na pewno znajdziesz pomocnika.

8. Podczas gdy czekasz, niech twoja nadzieja będzie w Jezusie, a nie w małżeństwie.

Niech to się stanie prawdą w twoim życiu. Spędzaj czas, znajdując zaspokojenie duszy w tym wszystkim, czym Bóg stał się dla ciebie w Jezusie. Następnie bądź odważny przyznać się do swojej nadziei, gdy każdy będzie chciał rozmawiać z tobą o sprawach sercowych. „Czy jest w twoim życiu jakaś kobieta?” „Czy wy przypadkiem nie pasujecie do siebie?” “Jest naprawdę świetną dziewczyną. Co o niej myślisz?” “Czy chciałabyś iść na randkę z bratem współlokatorki kuzynki mojej żony?” Ludzie mają na ten temat zawsze dużo do powiedzenia.

Potraktuj niezręczną małą rozmowę jako okazję do wskazania na Oblubieńca, który wykupił dla ciebie wieczne szczęście, czy w życiu, czy w śmierci, w chorobie czy w zdrowiu, w małżeństwie czy „na wydaniu”.

Kiedy czujesz się opuszczony lub zniechęcony w swojej samotności, pamiętaj, że jeśli jesteś zbawiony, jesteś posłany. Zamiast czekać na dzień ślubu z zabraniem się do pracy, wykorzystaj jak najlepiej czas, gdy jeszcze nie jesteś w małżeństwie.

Marshall Segal 
tłumaczenie: KasiaK

Stan beznadziejny?

Posted: czwartek, 14 kwietnia 2011 by anya. in Etykiety:
0




Można powiedzieć, że sytuacja Hagar stała się bardzo trudna w pewnym momencie jej życia. Wyrzucona na pustynię z chlebem i bukłakiem wody, miała pod opieką syna, Ismaela. Jak może czuć się osoba w takim stanie? Przecież gorący piasek na pewno nie daje perspektyw na przeżycie dwóm bezbronnym istotom. Hagar czuła się na tyle słabo, jej stan wydawał się na tyle beznadziejny, że stać ją było jedynie na ostatni krok - porzucenie małego szczęścia i oczekiwanie na śmierć. Nie miała żadnej nadziei, tak jak horyzont na pustynie jest bogaty jedynie w pagórki piachu, tak w jej sercu, myślę, nic nie widniało na horyzoncie, żadna roślinka poprawy sytuacji, żaden krzew orzeźwienia, żadna nadzieja. Czekała tylko na najgorsze.
Nie chciałabym znaleźć się w jej położeniu, które przetłaczało ją zarówno na ciele jak i na duszy! Ale czy jej stan był rzeczywiście beznadziejny? Może był. Jednak tylko teraz i tylko dla niej. Ktoś z Góry miał daleko szersze horyzonty i miał inny plan dla życia tej kobiety. Tak, jak często Bóg niespodziewanie odwraca bieg różnych zdarzeń, tak nieoczekiwanie zaskoczył Hagar. Anioł Boży zawołał do niej z nieba i wskazał na Boga, na Jego plany wobec Ismaela, dotyczące przyszłości. Nikt nie będzie umierał! Twoje położenie jest tylko chwilowe, przejściowe, ale na tym nie koniec! Ja wszystko widzę, patrzę na Ciebie z nieba, a Twoje życie, każda chwila nie jest mi obojętna.
Chcę Cię uratować!
Bóg otworzył oczy strudzonej Hagar tak, że nagle spostrzegła studnię z wodą! Wybawienie było tak blisko! W jednym momencie Bóg sprawił uśmiech matki, dał możliwość ratunku, rzecz niezbędną w tej trudnej chwili i przede wszystkim dał świadomość, że On jest, że On nigdy nie porzuca swego stworzenia, że Ona daje obietnice an przyszłość, że nasze życie składa się w przeróżnych zdarzeń, z chwil radości i momentów załamania...
a to wszystko, żeby pokazać Swoją moc i Swoje rozwiązania!
Odtąd Hagar i Ismael mieszkali na pustyni, a Bóg był z nimi.
Może Twoja sytuacja też nie daje nikomu okazji do zazdrości, jest Ci ciężko, nie chce Ci sie żyć, bo nie widzisz sensu, nadziei, nie oczekujesz i nie spodziewasz się jakiejkolwiek zmiany...? On widzi daleko więcej, wybiega w przyszłość, a to, co teraz przeżywasz jest jedynie kawałkiem długiej drogi. Pustynia też ma swój kres...
I Mojżeszowa 21:8-21